Jak zapowiedziano, rzecz będzie o kanapkach; jakże rdzennie koreańskim daniu ;)
Myślę, że Sr. John Montagu, 4 Earl Sandwich, twórca współczesnej kanapki „sandwich” przewraca się w grobie niemal za każdym razem, gdy któraś z koreańskich sieci kawiarniano- kanapkowych sprzedaje owego „sandwich-a”.
Jedną z najpopularniejszych tego typu sieci w Korei jest założona
przez SPC Group (rodzinne powiązania z Samsungiem; trzeba będzie o tym kiedyś napisać, ponieważ Korea to fascynujący kraj, którego gospodarka jest w rękach dosłownie kilku rodzin!) w 1986 roku, a przemianowana w 1988 Paris Baguette, która notabene w lipcu ubiegłego roku
otworzyła swój pierwszy sklep w Paryżu… pewno nie jeden Paryżanin skwitował to
zajście grymasem na twarzy popartym cichym Mon
Dieu.
Zastanawia mnie, dlaczego Koreańczycy zaczerpnęli wzorzec
kanapki z produktu sprzedawanego na stacjach benzynowych Exxon w USA, zamiast
wziąć przykład z cudownych, soczystych, pełnych rozpływającej się w ustach
wołowiny arcydzieł serwowanych w stanach południowych.
Faktem bezspornym jest, iż kanapka trafiła do Korei razem z
amerykańskimi żołnierzami.
Nie wiadomo tylko, dlaczego, jak podaje SeoulSandwich Lover’s FB (swoją drogą, polecam stronę wszystkim, którzy odwiedzają
Koreę nie przepadając za koreańską kuchnią; znajdziecie tu kilka sprawdzonych
adresów) Korea is where sandwich craft
comes to die.
Jak pisze mój redakcyjny kolega z magazynu Groove, dla którego skrobnę coś od czasu do czasu w ramach oderwania się od curriculum; Lunch Sandwich w Paris Baguette to poćwiartowana, złożona do przezroczystej, plastikowej trumny, na zimno serwowana kanapka; RIP.
Jak się człowiek przyjrzy, kanapce zalegającemu w plastikowej rynience, trudno koledze odmówić trafnego porównania.
Jak pisze mój redakcyjny kolega z magazynu Groove, dla którego skrobnę coś od czasu do czasu w ramach oderwania się od curriculum; Lunch Sandwich w Paris Baguette to poćwiartowana, złożona do przezroczystej, plastikowej trumny, na zimno serwowana kanapka; RIP.
Jak się człowiek przyjrzy, kanapce zalegającemu w plastikowej rynience, trudno koledze odmówić trafnego porównania.
Wracając do tytułu posta.
Nie wszystkie sieciówki serwują trumienne specjały, są na
szczęście chlubne wyjątki, a jednym z nich jest Isaac Toast and Coffee. Jak
wieść gminna niesie sieć Isaac założona została w 1995 roku przez pewną ajumme,
której małżonek zaniemógł i przedsiębiorcza kobieta, Pani Kim Ha Kyoung,
postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, żeby utrzymać rodzinę.
Pierwsza kanapkarnia powstała w okolicy Uniwersytetu Cheongiu w Seulu. Dziś to duża sieć nie tylko w samej Korei, ale także w USA i kilku krajach azjatyckich.
Pierwsza kanapkarnia powstała w okolicy Uniwersytetu Cheongiu w Seulu. Dziś to duża sieć nie tylko w samej Korei, ale także w USA i kilku krajach azjatyckich.
Kanapki Isaac podawane są na ciepło. W środku mają jajko
sadzone i świeże warzywa, choć niestety, nie uchronili się od użycia przetwarzanego sera typu amerykanskiego.
W porównaniu z podobnymi, dostępnymi w śmieciówkach produktami są smaczne i zawsze świeże, robione na zamówienie, przy kliencie, co z drugiej strony powoduje, że trzeba zarezerwować sobie więcej czasu na realizację zamówienia.
W porównaniu z podobnymi, dostępnymi w śmieciówkach produktami są smaczne i zawsze świeże, robione na zamówienie, przy kliencie, co z drugiej strony powoduje, że trzeba zarezerwować sobie więcej czasu na realizację zamówienia.
Kanapki Isaac pakowane są w papier, na którym nadrukowane są
wersety natchnione Biblią widoczne na poniższym zdjęciu.
Jak człowiek je, może sobie przy okazji poczytać i przemyśleć to i owo.
Właściciel Isaac, Pani Kim, starsza kościoła protestanckiego w Korei, wierzy, że prowadzenie biznesu jest wyrazem uwielbienia dla Boga, jest
to po prostu kolejny rodzaj oddawania Mu czci.
Jak widać, prowadząc udany biznes dosłownie wcieliła w życie maksymę idź i nauczaj.
Jak widać, prowadząc udany biznes dosłownie wcieliła w życie maksymę idź i nauczaj.






.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)