środa, 10 czerwca 2015

Spacer po Gwanghwamun Square


Sejong-daero, czyli tam, gdzie historia spotyka nowoczesność.


Sejong-daero (Ulica Sejong) znajduje się w północnej części Seulu, pomiędzy budynkami obecnych oraz byłych władz miasta a mianowicie pomiędzy Seoul City Hall, będącym siedzibą obecnych rządzących Seulem oraz Pałacem Gyeongbokgung, który służył za oficjalną rezydencję królów dynastii Joseon do czasu Japońskiej inwazji w 1598 roku.
Król Sejong - twórca alfabetu
Gwanghwamun Square, w tle Pałac Gyeongbokgung
Gwanghwamun Square, widok na Bramę Gwanghwamun
Przy Sejong-daero znajdują się także trzy muzea, które przedstawiają historię Korei poprzez najważniejsze wydarzenia związane z jej historią. 
I tak, znajduje się tutaj muzeum poświęcone Królowi Sejong (taki nasz Poniatowski), twórcy alfabetu Hangul, admirałowi Yi Sunshin, który przepędził Japończyków podczas inwazji w 1592 (tutejszy Sobieski spod Wiednia) oraz trzecie muzeum, poświęcone historii najnowszej od otwarcia portów przez Wojnę Koreańską i rozwój kraju po 1960 roku aż do chwili obecnej. 

Ławeczka Hangul ;)
Instrument zwany Pyeongyeong (stone chimes)
Kaligrafia dalej żywa.
W obrębie jednego placu znajdują się muzea, których zwiedzenie zajmie nam 2-3 godziny a które pozwolą każdemu, niezależnie od wieku (wszystkie muzea mają fantastycznie zorganizowane atrakcje dla dzieci!) poznać historię oraz proces rozwoju 14 największej ekonomii na świecie.

Spacer po Gwanghwamun Square zaczynamy od wizyty w City Hall, miejsce warte zobaczenia nie tylko ze względu na architekturę, ale także podejście do ekologii. Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej na ten temat zapraszam do posta poświęconego w całości City Hall.

Po wyjściu z City Hall udajemy się na północ, w stronę pałacu Gyeongbokgung. Jeśli ktoś chciałby obejrzeć zdjęcia pałacu o wszystkich, czterech porach roku, dostępne są tutaj.
Do pałacu dochodzimy właśnie przez plac Gwanghwamun (Gwanghwamun Square 광화문광장) znajdujący się pomiędzy jednokierunkowymi ulicami Sejong-daero. 

Na samym początku placu znajduje się ogromna fontanna, która tryska wprost z chodnika, co sprawia masę frajdy wszystkim seulskim maluchom, szczególnie w lecie! Po minięciu jednej z najsłynniejszych o ile nie najsłynniejszej seulskiej fontanny, dochodzimy kolejno do pomników Admirała Yi Sunshin oraz Króla Sejon-ga. 
   

Po prawej stronie pomnika króla znajduje się podziemne wejście do muzeów obu panów.
Królowi Seojon Korea zawdzięcza alfabet stworzony w 1443 – Hangul. 
Do chwili stworzenia alfabetu do zapisywania języka koreańskiego używano znaków chińskich. Seojon doszedł do wniosku, że był to zbyt skomplikowany system, przez co prości ludzie nie byli w stanie opanować sztuki pisania. 
Dodatkowo, twierdził, zgodnie ze stanem faktycznym, że język koreański różni się od Chińskiego i chińskie znaki nie oddają odpowiednio jego brzmienia; tak powstał Hangul.

Z hangulem wiąże się ciekawa historia. 
Otóż, używany jest on oczywiście przez Północną i Południową Koreę, o czym wiedzą wszyscy, ale nie każdy wie, że przez krótki czas, pomiędzy 2009 a 2012 na wyspie Buton (Indonezja), na której istnieje język Cia-Cia, który nie ma formy pisemnej prowadzono projekt wprowadzenia Hangul jako języka obowiązującego w zapisie. 
Jak widać, Koreańczycy mieli chrapkę na export nie tylko K-popu; niestety projekt zakończył się niepowodzeniem. 

Historię języka oraz jego twórcy, który oprócz zamiłowania lingwistycznego kochał muzykę oraz nauki ścisłe można oglądać w formie nie tylko eksponatów, ale także prezentacji multimedialnych i interaktywnych, zabawek oraz kopii niektórych urządzeń, które można dotknąć i sprawdzić jak działają. 

Muzeum króla Seojeon połączone jest z muzeum admirała Yi Sunshin. Oba znajdują się w podziemiach, pod Placem Gwanghwamun. Zaraz po przejściu do „części admirała „ natkniemy się na polski akcent a mianowicie informację o Mikołaju Koperniku - polskim uczonym ;) 

Muzeum przyjazne dzieciom ;)

Tu odbywają się rożnego rodzaju warsztaty dla maluchów.
Część admiralska jest nie mniej ciekawa. Znajduje się tu masa zabawek, interaktywnych eksponatów oraz modeli do zabawy dla dzieci. Miałam wrażenie, że to muzeum zrobione jest właśnie dla dzieci, po to, żeby ułatwić im naukę historii swojego kraju od najmłodszych lat. Znajduje się tu między innymi ogromny model statku, którym Yi Sunshin zwyciężył flotę japońską. Można do niego wejść, spróbować naciągnąć żagle i zbudować jego model. Raj muzealny dla maluchów. 

Muzea mają jeszcze jedną zaletę, którą docenia się szczególnie w środku upalnego lata. Jest w nich przyjemnie chłodno i nie ma dostępu ostrego słońca (100 % muzeum mieści się w podziemiu), co pozwala odetchnąć i ochłonąć od skwaru.

Po wyjściu na powierzchnię udajemy się do kolejnego muzeum, Muzeum Historii Najnowszej (NationalMuseum of Korean Contemporary History). 
Tu śledzimy historię od otwarcia portów w 1876 roku do dnia dzisiejszego. Najbardziej interesująca jest oczywiście część od 1961 roku, w którym doszedł do władzy sprawujący rządy dyktatorskie Park Chung-hee po dziś dzień. 
Szybkość zachodzących zmian jest niebotyczna! Do tego muzeum, szczególnie do 3 i 4 Sali Wystawienniczej koniecznie należy wejść. 
Nikt nie będzie żałował, obiecuję! 

Tez mieli Pięciolatki - im wyszło !!!
Sposób na spędzenie niedzielnego popołudnia - wizyta w muzeum - wejście ... darmowe
W zaledwie 20 lat koreańskie GDP przewyższyło światowe!!! Żaden inny kraj na świecie nie dokonał tak gwałtownej zmiany!!
Niezależnie czy macie, czy nie macie dzieci, koniecznie wejdźcie do części muzeum przeznaczonej dla maluchów. Nigdzie na świecie nie widziałam tak fajnie przystosowanego dla dzieciaków Muzeum Narodowego.

Dzieciaki na wejściu dostają tablety, które uaktywniają się przy podejściu do eksponatu i informują dziecko na co właśnie patrzy.
A tak kształtujemy młode umysły i wiernych obywateli - Goebbels mógłby się uczyć propagandy.  Lata 1920-1940 Długo pielęgnowana nadzieja - wyłanianie się z cierpienia (coś w tym stylu w każdym razie). To ściana w części muzeum przeznaczonej dla maluchów!!!
A teraz jesteśmy globalni. Mamy K-pop i patrzy na nas cały świat.
Miejsce w muzeum dla dzieci w którym można maluchom poczytać i w którym mogą uciąć sobie sjestę ;)


Jeśli nie jesteście zwolennikami muzealnictwa i zazwyczaj nie wchodzicie do muzeów w krajach, które zwiedzacie, to do National Museum of Korean Contemporary History grzech nie wejść!  
Moim skromnym zdaniem, to jedno muzeum po prostu trzeba w Seulu zobaczyć.


Dojazd:
Metro, Linia 5, Stacja Gwanghwamun, każde wyjście, ale najwygodniej 9/3/4



środa, 3 czerwca 2015

Parada Buddy

Jako nastolatka z zapartym tchem oglądałam paradę Macy's w Nowym Jorku z okazji Thanksgiving.
Wielkość balonów zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, ale ogólny odbiór, choć bardzo pozytywny przywodził na myśl amerykański komercjalizm (nawiasem mówiąc, w Korei też go nie brakuje).

W maju tego roku, tuż przed urodzinami Buddy, w samym sercu Seulu, miałam okazję zobaczyć paradę o zupełnie innym wydźwięku.

W dzień ?
czy w nocy ?

Bohater wieczoru ;)
Lotus Lantern Festival, bo o nim mowa, to coroczny event, który zdaje się z roku na rok przyciągać coraz większe rzesze oglądających.
Parada zaczyna się przy mojej ukochanej DDP (kto jeszcze nie czytał o mojej wielkiej miłości do tego miejsca, możne zerknąć TU) a skończy na Gwanghwamun Square o którym będziecie mogli  przeczytać w przyszłym tygodniu (polecam to miejsce, szczególnie, jeśli macie tylko kilka godzin na zobaczenie Seulu!).

Miasto zwarte i gotowe na przybycie tysięcy pielgrzymów.  
Za dnia Gwanghwmun Square opanowany był przez ajummy, czyli polskie zastępy Rydzyk grupie, po zmroku na placu bawili się młodzi.
CD  Rydzyk fan club
Plac w nocy zamienił się w party na otwartym powietrzu, a za dnia opanowany był przez koreańskie oddziały moherowych beretów, które pielgrzymowały na obchody urodzin Buddy.
Określenie związane z groupie Ojca wielokrotnie przełożonego (przed którym zresztą chylę czoła za stworzenie imperium medialnego i doskonała umiejętność wykorzystania makret niche!) nie jest pejoratywne, a przynajmniej nie takie było moje założenie pisząc tekst, ma jedynie pomóc zrozumieć sekwencję zdarzeń oraz osób zaangażowanych.



Parada była nie tylko piękna ale także, momentami wzruszająca. Co prawda zdjęcia są tylko namiastką, niemniej jednak zapraszam do ich przejrzenia i odwiedzenia Seulu w czasie parady w przyszłym roku ;)

Koreańscy skauci.







    
Jak widać w Korei rozprzestrzeniły się fast-foody. Bo doskonałość to forma okrągła jak  śpiewała Danuta Rinn.
Dzieci szczęśliwe
Dzieci zdyscyplinowane

A na koniec nasz domowy Budda, co prawda balijski a nie koreański, ale za to parawan Made in Korea;) Tak, na dobry humor ;)

Budda z przymrużeniem oka ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...