środa, 20 maja 2015

Gyeongbokung o czterech porach roku + nocna wyprawa.



Dwa razy w roku można obejrzeć pałace Gyeongbokung oraz Changdeokgung po zmroku.  To spore wydarzenie, na które wielu Seulczyków czeka przez cały rok. Od 16.00 ustawia się długa kolejka i wszyscy grzecznie czekają na otwarcie kas o 17.00; brama wewnętrzna prowadząca na dziedziniec główny otwierana jest o 18.00 (dla niektórych po ponad dwóch godzinach oczekiwania w kolejce ;)

Brama Gwanghwamun
Do pałacu mogą wejść także obcokrajowcy, tylko 190 osób dziennie. Gyeongbokung po zmroku można oglądać na wiosnę (w okolicach obchodów urodzin Buddy) oraz jesienią, w każdym z przypadków, tylko przez kilka dni.

Wejście do pałacu można zarezerwować na stronie: ticket.auction.co.kr lub zadzwonić pod numer +82-2-1566-1369. Warto dokonać rezerwacji, ponieważ, z własnego doświadczenia wiem, że czekanie w długiej kolejce oraz liczenie osób stojących przed tobą w obawie, czy starczy biletów do miłych nie należy.

W tym roku, przyjemność oglądania Gyeongbokung po zmroku była tym większa, że po pałacowych alejach chodziłam wraz z Gosią prowadzącą fantastyczny blog z kotami w roli głównej - Za Moimi Drzwiami (Gosina relacja z nocnego zwiedzania dostępna TU) oraz mężem Gosi, Robertem prowadzącym niezwykle ciekawy blog Oswajanie Drogi.

Sala tronowa
Główna sala tronowa Geunjeongjeon

Pawilon Gyeonghoreu

Oglądanie pałacu podczas pierwszego długiego majowego weekendu miało jeszcze jedną zaletę. Otóż na terenie pałacu o godzinie 20.00 zorganizowane zostały dwa przedstawienia. Jedno miało miejsce w Sujeongjeon (The Hole of Worthies), w którym to budynku wynaleziono alfabet Hangul; żeby obejrzeć to przedstawienie, trzeba było kupić bilet wstępu do pałacu. Dla tych wszystkich, którzy nie chcieli bądź nie mogli biletu zakupić (na przykład 191 obcokrajowiec!) tuż za bramą Gwanghwamun a przed wejściem na teren placu głównego z salą tronową rozstawiona została scena, na której można było zobaczyć piękne tańce pałacowe oraz balet przedstawiający koreańskie opowieści z czasów Dynastii Joseon oraz Goryeo.

Pawilon Sujeongjeon


Brama Heungnyemun
W Gyeongbokung byłam wiele razy, w różnych porach roku, ponieważ to ulubiony pałac małżonka mego, ale przyznam, że po zmroku wygląda najpiękniej.
Gyeongbokung zwany jest pałacem północnym a także pałacem, na który niebiosa zesłały wielkie łaski ( Palace Grately Blessed by Heavens). Nie wiem, czy niebiosa rzeczywiście zaangażowane były w jego tworzenie i łaską go omiotły, wiem natomiast, że architekci pałacu zrobili kawał dobrej roboty a kunszt, choćby w postaci budowy dwóch sztucznych jeziorek z pawilonami na wodzie jest godny podziwu. 

Gdyby ktoś zwiedzał Seoul przed 1995 rokiem, stojąc na ulicy Sześciu Ministrów (dziś Sejong-daero) nie mógłby widzieć kompleksu pałacowego, ponieważ zasłaniał go budynek Japanese GeneralGovernment w którym mieściła się administracja okupanta, Cesarstwa Japonii. Decyzje o rozbiórce podjęto we wczesnych latach 90’tych i dziś możemy podziwiać już z oddali piękne wejście do największego seulskiego pałacu.

Przed bramą głownią, po bokach znajdują się dwa posągi, na które warto zwrócić uwagę.  Są to Haetae, mistyczne stworzenia, które miały chronić pałac przed ogniem. Stwory te stały się inspiracją dla zaprojektowanej w 2009 maskotki Seulu. Ojcem projektu był dobrze znany z poprzednich wpisów o strumieniu Cheonggyecheon, DDP oraz Floating Islands Burmistrz Oh Se-hoon.   
Maskotkę w pełnej okazałości zobaczyć można min. na N-Tower (seulski Haetae).

Haetae przed bramą główną
Gyeongbokung jest piękny o każdej porze roku, ale najpiękniej wygląda wiosną i jesienią. 
Zobaczcie sami ;)





Ondol w palacu ;)
Pawilon Gangnyeongjeon

Ogród tarasowy Amisan przy pawilonach królowej

Pawilon na wodzie Hyangwonjeong
National Folk Museum mieszczące się na terenie pałacu

Ogród Amisan
Pawilony księcia regenta Donggung

Folk Museum



Pawilony królowej, kurtyzan i dworek Hamhwadang i Jipgyoengdang
Pawilon Hyangwonjeong

Gyeonbokgun otwarty jest cały rok za wyjątkiem wtorku, a następna okazja do obejrzenia go po zmroku w tym roku we wrześniu.   

Dojazd:
Stacja Gyeongbokgung, Linia 3

8 komentarzy:

  1. W dzień byłam, ale koniecznie muszę się wybrać na wieczorne zwiedzanie! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nalezy zaplanowac i wykonac przy najblizszej okazji ;)!

      Usuń
    2. Za tydzień przylatuję i już zostaję, okazja więc jak najbardziej będzie :D

      Usuń
    3. Super! W takim razie wpisz palac na wrzesien ;)

      Usuń
  2. Ale mi zrobiłaś przyjemność tym postem! Naprawdę, patrząc na zdjęcia trudno uwierzyć, że może być tak pięknie w rzeczywistości, a jest - jestem świadkiem! Po zmroku Gyeongbokung wygląda jak z baśni, ale widzę, że i jesienią zachwyca - może nawet bardziej.
    Z jednym się nie zgadzam; czekanie na bilety i adrenalinka czy wystarczy wcale nie były nieprzyjemne! Wspominam to bardzo miło, nawet naszą nieudaną akcję zdobycia biletów przez inną kolejkę...
    Kolejka i trochę moich zdjęć jest tu: http://zamoimidrzwiami.blogspot.jp/2015/05/gyeongbokgung-po-zmroku.html
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, czylalam ;)
      Jak sie przekonalas w Korei panuje lad i porzadek ;)
      Nalezy sie przystosowac hihihi

      Juz mi sie za Wami teskni i strasznie sie ciesze na kolejne spotkanie.

      Gorace pozdrowienia! (w przenosni i doslownie, poniewaz dzis w okolicy Seulu 30 stopni, a jeszcze nawet maj sie nie skonczyl, strach pomyslec o lecie...)

      Usuń
  3. W zasadzie Azja to nie moje klimaty, ale po obejrzeniu tych zdjęć dostałam ślinotoku... Ja tam chcę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze klimaty to tez nie byly, ale okazalo sie ze mozna sie zakochac od pierwszego wejrzenia ;)
      Korea to tak naprawde mix wschodu i zachodu.
      Jest dosc zamerykanizowana, bardzo latwo sie tu zyje a i proces adaptacji jest krotki.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...