środa, 8 października 2014

Równikowy chrzest. Na morzu.

Przekraczanie równika na statku to nie taka prosta sprawa.
Trzeba uważać, żeby nie zahaczyć stępką rozciągniętej wzdłuż równika liny, dzięki której wiadomo, że rzeczony najdłuższy równoleżnik przekraczamy.
Gdyby nie ta lina, to nikt by nie wiedział, że to już równik, bo dokoła tylko woda i woda.
I żadnej budki z piwem.
Wieloryby i delfiny skaczą przez tę linę dla zabawy, a myto za przejazd pobiera nie kto inny, jak sam Neptun.
Szczury lądowe płacą za przejazd tylko za pierwszym razem, potem po morskim chrzcie i nadaniu nowego, godnego wilka morskiego imienia- kolejne przekroczenia równika są już gratis.
Neptun nie odwiedza statków sam, lecz z całą swoją królewską świtą.


Czasu na przygotowanie królewskiej wizyty było bardzo mało, bo oznajmił on swoje przybycie, dmąc w róg-jakieś dwie godziny przed wejściem na burtę.
Róg nie był bawoli, ani cętkowany, właściwie to chyba była koncha, a nie róg. Ale dźwięk podobny.
Skoro czasu było niewiele, oprawa artystyczna też została sklecona naprędce, co widać na zdjęciach.


Prozerpina nie chadza na co dzień w stringach, poza tym chyba ma skoki testosteronu, sądząc po ciemnym zaroście.
W pomarańczowej koszulce po prawej, to witający królewską parę drugi po Bogu. Kolor koszulki koreluje z narodowością kapitana.


Przed obliczem władcy mórz, którego brat chyba pracował w Hogwarcie, stanęło czterdziestu sześciu neofitów i jedna neofitka.


Zarzut: nielegalne przekroczenie granicy.
Pomocnicy Neptuna zgromadzili podejrzanych na skrzydle mostka i piątkami doprowadzali przed oblicze majestatu.
Filipińska pielęgniarka sprawdzała stan zdrowia doprowadzonych, po czym wszyscy oskarżeni zostali jednogłośnie osądzeni jako winni i poddani należnej i współmiernej do wagi przestępstwa- karze.
Nie wchodząc w szczegóły, było sporo sosu tabasco, nie do końca świeże jedzenie, a w zasadzie to, co zostało z kuchni z poprzedniego dnia, wymieszane z wodą i hojnie rozdzielane przez jednego z członków świty, któremu przypadła w udziale rola kata. On też golił skazanym po jednej brwi.

Na koniec ścieżki zdrowia nieszczęśnicy musieli się przeczołgać pod siecią, polewani obficie wodą morską z hydrantu. Jak chrzest to wiadomo-na całego, a nie jakieś kropidło.

 

Po kąpieli  każdy dostał po kawałku ciasta i kubek wody, do popicia. O dziwo- wody nikt nie chciał, pomimo że ciasto było słone jak ściany chodnika w Wieliczce. Woda zresztą też.
Na zakończenie ceremonii każdy świeżo upieczony wilk morski otrzymał certyfikat, poświadczający legalne przekroczenie równika i nadający mu nowe, morskie imię.


A dla całej załogi było przyjęcie, przygotowane przez ochmistrza i jego gromadkę.



Dla dociekliwych- cała impreza odbyła się bez kropli alkoholu. Najmocniejszym trunkiem dostępnym na burcie jest Sprite.

AHOJ!!!

16 komentarzy:

  1. Ahoj! Buzia mi się śmiała przez cały czas czytania! Suuuuper!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, nie mozna o wszystkim na powaznie wszak ;P

      Usuń
  2. Krzychu, super! Dwa krótkie pytanka:
    - co to za owoc(?) na jajkach na twardo?
    - dlaczego bez kropli alkoholu? Nie, zebym byłą jakąś jego szczególną miłośniczką, ale ciekawi mnie, czy to jakaś zasada, czy przepisy, czy po prostu nikt nie miał ochoty?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieki :)

    1. Owoc to poczciwy arbuz, potraktowany nozykiem do obierania warzyw i jeszcze paroma magicznymi wykrawaczkami. To dosyc popularna ozdoba stolu, a nasz ochmistrz szkolony w dobrych hotelach.

    2. Polityka firmy. Zero alkoholu na stataku, a ochote mieliby wszyscy, nie tylko ci ze slonym ciastkiem ;)
    Za to pierwsze piwo na lotniskuw drodze do domu smakuje wybornie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że to jakieś smocze owoce.Ciekawią mnie owoce w Korei, może kiedyś jakiś wpisik na ten temat?

      Usuń
    2. Coś się pojawi, bo to ciekawe zagadnienie, mają niewiele owoców z importu, raczej preferują miejscowe. Truskawki w lutym są ze szklarni, ale z gruntu, nie z waty. Koreańska gruszka, która wygląda jak jabłko, jest niezbędna za to w kuchni, do marynowania mięsa w soku. Persymony, czyli kaki, też są pyszne :)

      Usuń
    3. Bajarko,
      na wpis kulinarny będziesz musiała poczekać do powrotu samca Alfa, ale obiecuję sklecić wpisik warzywno owocowy w przyszłą sobotę, specjalnie dla Ciebie ;-)

      Usuń
  4. Mieliśmy ostatnio namiastkę tego w samolocie, w drodze do Brazylii. Pan kapitan odłosił, że waśnie przekraczamy równik i mamy wypatrywać Neptuna. Po kilku minutach go ujrzeliśmy - jeden z pilotów zarzucił jakiś "płaszcz" na ramiona, koronę na głowę, dmuchany (albo pluszowy) trójząb ujął w dłoń i tak przeparadował przez cały samolot. Fajnie lecieć z pilotami, którzy mają poczucie humoru!
    Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepszy pilot z poczuciem humoru, niż as przestworzy, który robi potrójnego kangura przy lądowaniu, Miałem tę przyjemność niedawno w Etiopii, mam nadzieję, że nigdy więcej.
      Pytałem przy drzwiach, czy to było lądowanie, czy zostaliśmy zestrzeleni, nic nie powiedział :D

      Usuń
  5. Zabawny post, a wyżerka naprawdę niezła :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wczoraj była powtórka, ostatnie BBQ przed wejściem na Biskaj, tym razem też facet przeszedł samego siebie- warzywno owocowe kwiaty, rzeźby z dyni, pelikany i homary z blanszowanych warzyw- a to tylko ozdoby stołu, reszta wyżerki jak zwykle rewelacyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zabawa, jedzenie i znów zabawa i znów jedzenie .... pozazdrościć takiej roboty :))) ale chyba macie siłownię, żeby spalić nadmiar zjedzonych pyszności? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. W przerwach miedzy zabawą czasem pracujemy :)
    Siłownia zbędna, poza tym po co mi głowa bez karku :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Racja, każda porządna głowa musi mieć solidny kark! No i dobrze, że czasami pracujecie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno temu moi filipińscy koledzy próbowali mnie przekonać, że człowiek musi pracować, inaczej umrze :D
      Zostawiłem ich z tą jakże interesującą teorią, w końcu kto im zabroni ;)

      Usuń
  10. No i dobrze, że ich zostawiłeś, bo jakieś głupoty opowiadali, pracować należy z umiarem !

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...